Dlaczego nie jestem krową? Czyli o tym, jak zmieniłam zdanie na temat wakacji.

  • by

Jeśli ktoś kiedyś powiedziałby mi, że rozkocham się w takiej (kempingowej) formie wypoczynku, to (delikatnie mówiąc) bym go wyśmiała. Ja biorąca prysznic w publicznej łazience? Biegająca w pidżamie po kempingu? Bez basenów, jedzenia i innych udogodnień wakacji w stylu „all inclusive”? Nie ma mowy… ale jak mawiają tylko krowa nie zmienia zdania… w dzisiejszym wpisie będzie więc trochę o tym, że zawsze warto próbować nowych rzeczy i wychodzić poza utarte ścieżki. Także te wytyczone przez nas samych.

Nasza pierwsza wyprawa kamperem

W naszą pierwszą podróż kamperem ruszyliśmy w październiku 2016 r. – dokładnie trzy lata temu. Dlaczego zdecydowaliśmy się na podróż kamperem z dwójką dzieci i to jesienią? Ta decyzja była wypadkową kilku czynników i braku naszej decyzyjności. Cały czas uczymy się podejmowania szybkich decyzji, ale w tym wypadku odsunięcie jej
w czasie przyniosło nam bardzo pozytywne konsekwencje.

Zostaliśmy zaproszeni na ślub naszego przyjaciela Daniela nad Gardę (piękne jezioro we Włoszech, nad które jeździmy od kilkunastu lat – polecamy!). Długo zwlekaliśmy
z zakupem biletów lotniczych i gdy finalnie do tego usiedliśmy, okazało się, że ceny drastycznie skoczyły do góry.

Alternatywne możliwości dotarcia na miejsce

Rozpoczęliśmy rozważania nad różnymi opcjami dotarcia na miejsce:

  • samolot – odrzuciliśmy tę opcję ze względu na bardzo drogie bilety. Do biletów oczywiście musielibyśmy dorzucić ze dwie sztuki bagażu. Dodatkowo musielibyśmy wypożyczyć na miejscu samochód z dwoma fotelikami, a i spać też przydałoby się gdzie 😉 W takiej sytuacji na prezent moglibyśmy dać parze młodej co najwyżej laurki lub któryś z nietrafionych prezentów z naszego wesela 😉
  • samochód – odrzuciliśmy niemal od razu – podróż autem – z Dziewczynami (które miały wówczas trzy lata i roczek) mogłaby się skończyć drastycznie… Oczyma wyobraźni widziałam siebie uciekającą w rozpaczy przez pola po setnym przystanku na stacji benzynowej na jedzenie, picie, sikanie itd.
  • autostop – przemknął nam przez głowę ten szatański plan, ale litościwy kierowca pewnie wywaliłby nas z auta szybciej niż byśmy do niego wsiedli 😉 

Wybór padł na kampera, mimo że żadne z nas wcześniej kamperem nie podróżowało. W sumie to nawet nie pamiętam jak to się stało, że zaczęliśmy rozważać ten sposób podróży.

Poszukiwania kampera – na co trzeba być przygotowanym

Same poszukiwania kampera na wynajem wspominamy nie najlepiej – poniżej wskazujemy, na co warto się przygotować, jeśli po raz pierwszy szukacie kampera do wynajęcia.

  • Mały wybór – poszukiwanie kampera na ostatnią chwilę, nawet w okresie poza sezonem, oznacza bardzo ograniczony wybór aut. Oznacza to, że musimy zgodzić się na pewne ustępstwa w zakresie choćby modelu auta, wyposażenia, czy układu funkcjonalnego.
  • Ograniczenia czasowe  – niektóre wypożyczalnie udostępniają auta na określoną liczbę dni. Często więc może okazać się, że musicie dopasować swoje plany do grafiku wypożyczalni.
  • Minimalny okres wynajmu – wiele osób udostępniających kampery wymaga dokonania rezerwacji na min. pięć/siedem dni. Oznacza to, że jeśli macie chęć wyskoczyć tylko na przedłużony weekend jest na to nikła szansa (zwłaszcza w wysokim sezonie).
  • Stare samochody – byłam zaskoczona tym, jakie kampery ludzie oferują. Bałabym się takim kamperem pojechać z miejsca odbioru do domu, a co dopiero w daleką trasę. Bardzo często spotkać można kampery, które lata świetności mają już dawno za sobą, a cenę równie wysoką jak te, które nie tak dawno zjechały z linii produkcyjnej.
  • Doposażenie – błędnie założyłam, że wynajmując kampera oprócz kampera otrzymuję wszystko, co w podróży niezbędne. Często jednak firmy wynajmujące auta doliczają do ceny kampera wyposażenie – np. meble turystyczne, wyposażenie kuchni, pościel itd.
  • Oszuści – natknęliśmy się na sporo ofert fajnych kamperów w stosunkowo niskich cenach. Jednak przy pierwszym kontakcie rzekomi właściciele oczekiwali wpłaty zadatku celem rezerwacji kampera. Samego auta natomiast nie można było zobaczyć na żywo. Radzimy zachować ostrożność w tego typu wypadkach. Często jest to próba wyłudzenia pieniędzy, która po wpłacie pieniędzy na konto kończy się brakiem kontaktu z wynajmującym.
  • Kaucja – niby sprawa oczywista, że jak coś pożyczasz, to musisz wpłacić kaucję. Jednak w przypadku kampera to często wysoka kwota, którą trzeba przygotować i na czas pobytu „zamrozić”. Przy planowaniu wyprawy wypożyczonym kamperem warto pamiętać o tej pozycji w wakacyjnym budżecie.
  • VAT – być może powinnam wyliczanie zacząć od tej pozycji, bo to czy kwota
    w ogłoszeniu jest podana w wysokości brutto, czy netto ma kolosalne znaczenie dla kosztu wyjazdu. Warto więc zacząć rozmowę od spytania o tę kwestię. Często firmy, czy nawet indywidualni właściciele kamperów stosują ten trik, podając kwotę netto. 
  • Limit kilometrów – niektóre firmy udostępniające kampery wprowadzają limity kilometrów lub dodatkową opłatę przy większej liczbie przebytych kilometrów. Może to stanowić pewną niedogodność dla tych, którzy planują dłuższą trasę.

Wybór kampera, to świetny wybór

Jak się okazało wyprawa kamperem okazała się być strzałem w dziesiątkę. Z naszego punktu widzenia, taka podróż z dziećmi jest świetnym rozwiązaniem – przede wszystkim ze względu na mobilność i pełną dyspozycyjność – nie musimy być na lotnisku dwie godziny przed odlotem, nie mamy ograniczeń co do bagażu (pomijając te w zakresie wagi kampera). Kamper daje możliwość dopasowania się zarówno do potrzeb dzieci, jak i naszych. A te widoki, które mijamy po drodze, które ze względu na ograniczenie prędkości łatwiej zauważyć, są niezapomniane.

Taka forma wypoczynku dała nam tak ogromne poczucie wolności, że już pierwszego dnia zresetowaliśmy się całkowicie i poczuliśmy się, jakby ktoś dodał nam skrzydeł. Aktualizowaliśmy plan podróży na bieżąco. Wiedzieliśmy, że musimy dotrzeć na wesele w określony dzień, ale to co działo się po drodze było pełne spontaniczności.

Całkiem niespodziewanie dostaliśmy od losu czas na to, by zatrzymać się tu i teraz, by usiąść na brzegu Gardy bez tłumu turystów i wypić kawę w budzącej się do życia kawiarni w jednym z włoskich miasteczek.

Ten urlop bez planu, bez ograniczeń sprawił, że poczuliśmy się beztroscy i wolni.
To z kolei pozwoliło nam niesamowicie odpocząć. Mimo iż sam wyjazd nie był długi
i w towarzystwie dwóch małych, marudzących istot 😉 W drodze powrotnej zdecydowaliśmy, że kupimy kampera. Jednak później świadomie odłożyliśmy
to w czasie… do teraz.

p